niedziela, 7 czerwca 2009

dzień 1.

No i zaczeło się. Dzień pierwszy był bardzo nerwowy, przynajmniej dla mnie chodź zaczął się niewinnie, gdy skacowany przyszedłem do niej. Patrzyłem jak się pakowała i byłem w dobrym humorze po wczorajszej imprezie gdzie wyjątkowo jak na mnie miałem chcice na tańce.

Bartek przyjechał później i zaczęła się przeprowadzka. Jeszcze wtedy nie zdawałem sobie sprawy jak dużo rzeczy przyniesie do mnie. Jak zwykle była "obsuwa" i czekałem na nią. Mimo, że nie była spowodowana przez nią strasznie się zdenerwowałem. Koniec końcem wieczorem dojechaliśmy na family-day w mojej firmie. Zobaczyłem dziewczyny z pracy, które w najlepsze piły i bawiły się. Troche im zazdrościłem ale... miałem pierwszy raz osobę towarzyszącą.

Arek jak zwykle poczęstował nas zielonym mocnym papierosem i od tej pory zacząłem się bać. Troszkę tylko ale zacząłem, ostatnio walcze z tym bo kiedyś naprawde nie miałem takich lęków po tym jak się zjarałem. Lubiłem to. A teraz?... musze nad tym popracować.
Miałem ogromną ochotę na seks. Jak zwykle nic z tego nie wyszło i zaczynam sie niepokojić ze wogóle tego nie będzie. Ona po prostu nie chce. A ja mam chcice.

Zlałem troche ludzi z pracy, nie odbierałem od nich telefonów, zawsze tak robie jak sie zjaram.
Na pergoli oglądneliśmy spektakt i wróciliśmy do domu. Domu...bardziej pobojowiska. Bylem tak zmęczony ze po prostu zasnąłem.

Szczerze? nie za bardzo mi sie podobał wczorajszy dzień. Wogóle nie wiem czy to dobry pomysł aby sie wprowadzała. Właściwie to fajnie mi było jak mieszkałem sobie sam.

Brak komentarzy: