piątek, 8 czerwca 2012

test




Adam Zalewski to twórca, który zabłysnął na polskim rynku wydawniczym szeregiem znakomitych powieści, osadzonych w gatunku thrillera, obyczaju, a nawet grozy. Pisarz obnaża ludzką naturę, tworząc nietuzinkowe i głębokie portrety psychologiczne swoich bohaterów. A wszystko to ma miejsce w małych, uroczych miasteczkach, mieszczących się na terenie Stanów Zjednoczonych. Sielankowa atmosfera, w której skrywa się tajemnica i american dream słowem -  świat przedstawiony, który zachwyca czytelnika, zdumiewa ilością szczegółów i silnie oddziałuje na wyobraźnię. Nie inaczej jest w jego najnowszym dziele.
Małe miasteczko to powieść wielowarstwowa. Zalewski daje popis warsztatu, pokazuje, jak tworzyć obrazy, jak odmalować klimat miasta, jak odzwierciedlić bohaterów, którzy razem stanowią społeczność: są bowiem jednością, złożoną z szeregu indywidualistów. To niezwykle ciekawy zabieg, bo Zalewski nadaje swej powieści swego rodzaju "trójwymiarowość". Pierwszoplanowym bohaterem jest miasteczko Abraham w stanie Nebraska. Mieścina jak każda inna, a jednak – w ujęciu specyficznej, niezwykle sugestywnej narracji, miejsce to ożywa, pulsuje. Mieszkańcy znają się od lat. Kochają swoją ziemię, jest im dobrze. To społeczność, która przyzwyczajona jest do spokojnej, błogiej atmosfery. Dlatego właśnie zewnętrzne zagrożenie jest w stanie doprowadzić do szybkiego rozpadu tej idylli, ukazując mechanizmy, które wcale nie działają tak doskonale, jak mogłoby się wydawać na pierwszy rzut oka.  Cień strachu, jaki pada na mieszkańców, powoduje chaos, dezorientację i wyzwala emocje, jakie nigdy wcześniej nie miały miejsca

Brak komentarzy: