środa, 10 czerwca 2009

dzień 4.

Kolejny dzień, gdy niewyspany wstaje rano i praktycznie biegnę do pracy. Tam nie specjalnie mam co robić bo kryzys na świecie szaleje a projekt jest nieudolnie prowadzony. W czasie pracy pogadałem z Nią. Wyjaśniliśmy sobie wszystko, spokojny zapytałem się czy dzisiaj może poświęcić mi wieczór. Zgodziła się. Szczęśliwy dotarłem do domu i na tym się skończyło szczęście.

"Teraz? Teraz nie mam czasu, to jeszcze nie wieczór, muszę popracować a Ty nie wiem, poczytaj sobie książkę". Dobrze, no to w takim razie może ja bym sobie poszedł do znajomego, pogralibyśmy, pogadali, kiedy zamieszasz skończyć? "Nie wywieraj na mnie presji, nie wiem kiedy, nie liczę czasu, może za godzinę może nigdy". Ok. To ja znikam , zadzwonię o 22.

"Halo? I jak tam...już jesteś wolna?.....acha...ale odpocznę to znaczy na chwile i wracasz do pracy czy już dzisiaj sobie odpuszczasz?.... acha... to ja wracam, bede za 20...nie...30minut". No słuchajcie kochani, koniec imprezy, wracam do domu bo kobieta jest już wolna a to jest jej wieczór, przepraszam, wybaczcie, następnym razem posiedzę dłużej.

Po powrocie do domu moje szczęście nie trwało długo, gdyż ona nie chce rozmawiać ze mna, bo ja wyciągam od niej informacje, grac w grę planszową też nie chce już bo się denerwuje, że ma pecha, film może pooglądać. No to wybraliśmy "Big Lebowski", ale ale...ty znowu przy komputerze, co tam robisz? Odejdź proszę, obiecałaś ze to będzie wieczór dla mnie. (Poszedłem zapalić.) Dalej siedzisz? Ok, to ja włączam film. Po filmie dalej znalazłem ją przy kompie. Więc poszedłem spać.

A później...rozpętało się piekło. Powiedziałem, że mam jej już dość, ciągłego olewania, jej zachowania. Jednak rozmowa w emocjach nie trwała długo, bo ona nie chce rozmawiać, porozmawiamy jutro...

Brak komentarzy: