Następnego dnia w końcu się wyspałem (dzięki bogu za święto), ale po tym jak się obudziłem i zapragnąłem coś zjeść przestało mi się już podobać, że jest dzień wolny. Żaden ze sklepów nie pracował a domu nic specjalnie do jedzenia nie było.
Ona musiała pracować, więc czekałem na nią cierpliwie do godziny 17stej troche przynudzająć ponieważ nie wiedziałem specjalnie czym się zająć. Ku mojemy zdziwieniu w okolicach umówionej godziny była gotowa. Prawdopodobnie też dlatego, że głodna była a mieliśmy wyjść na obiad.
W rynku w czasie obiadu usłyszałem, że jestem skąpy czy takie tam, bo powiedziałem, że biały-rusek jest drogi i nie warto go kupować płacąc jednocześnie 40zł za nasz wspólny obiad. Następnie zrobiliśmy sobie długi spacer koncząć z knajpie pijąc pare browarów, gdzie też coś źle powiedziałem i Ona strzeliła focha.
Wróciwszy do domu położyliśmy się osobno bez wiekszego powodu i zasneliśmy.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz